Armia
Der Prozess to kolejna po wydanej w 2005 roku Ultima Thule płyta, na której Armia prezentuje podejście o wiele ambitniejsze, niż tradycyjnie pojmowany punk rock. Wydaje mi się zresztą, że klasyfikowanie tego zespołu do nurtu punkowego już od dłuższego czasu nie jest do końca uprawnione. Bo ciężko nazwać kapelą punkową zespół, który nagrywa albumy koncepcyjne, w swojej muzyce wykorzystuje instrumenty dęte, skrzypce czy waltornie, niesie chrześcijańskie przesłanie i nagrywa kilkunastominutowe suity.A taki właśnie jest Der Prozess - jak nietrudno domyślić się po tytule, album inspirowany słynną powieścią Franza Kafki. Rzecz opowiada historię człowieka, który zostaje poddany procesowi podobnemu do tego z wyobraźni Kafki - nie jest to zwykła sprawa sądowa, wszystko ma raczej wymiar duchowy. Doskonale klimat tego procesu oddają natchnione i spoetyzowane teksty Tomasza "Budzy" Budzyńskiego, który jest znakomitym rockowym poetą. Uzupełnieniem warstwy muzycznej i tekstowej, domykającym konceptualność albumu Der Prozess jest grafika - na okładce znajduje się obrazek Tomasza Budzyńskiego właśnie, zaś w książeczce płyty rysunki jego syna, Stanisława, przedstawiające potwory, z którymi zmaga się bohater opowieści.
Zresztą i inni członkowie Armii nie dają o sobie zapomnieć. Najbardziej zapamiętywane są szybkie, agresywne i bardzo ostre gitary Pawła Klimczaka i Rafała Gieca, a przede wszystkim najbardziej egzotyczne w całym składzie waltornie Krzysztofa Banasika i Jakuba Bartoszewskiego. To właśnie one tworzą niepowtarzalny, wyróżniający Armię klimat. Także reszta nie zostaje w tyle - nie byłoby tej mocy i rytmu, gdyby nie Krzysztof Kmiecik na basie i Tomasz Krzyżaniak na perkusji.
Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że na nowej płycie Armii otrzymujemy niewypowiedzianą młóckę, hardcore'ową masakrę dla naszych uszu. Jednak uważniejsze przysłuchanie się Prozessowi roztacza przed nami cały wachlarz pomysłów, myśli i umiejętności, jakimi popisuje się ekipa Tomka Budzyńskiego.